sobota, 18 kwietnia 2015

Ocena #035

Oceniająca: Ell s
Autorka: Patrycja Hry





Pierwsze wrażenie (24/24)

Na pierwszy rzut oka można by zauważyć po mojej minie, że jestem zachwycona. Niestety, nikt nie ma możliwości zobaczyć moich otwartych ust, więc wypadałoby pozbierać szczękę z podłogi i napisać konkretnie, co wywołało we mnie takie pozytywne emocje.
Muszę przyznać, że w tym wypadku szablon spełnia swoją rolę w stu procentach! Nie tylko nawiązuje do publikowanej historii, ale także zachęca czytelnika do rozejrzenia się i rozpoczęcia czytania – wszystko jest bowiem ładnie uporządkowane i schludne. Wykonawca szablonu odwalił kawał dobrej roboty.
O pomysłowość autorki raczej martwić się nie muszę, bo przejawia się już tym, iż żadna z trzech postaci na nagłówku nie jest dziewczyną, co zdarza się naprawdę rzadko, biorąc pod uwagę większość potterowskich blogów. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę i w opowiadaniu głównym bohaterem też będzie chłopak.
Adres i tytuł bloga brzmią tak samo, a mianowicie Harry Potter. Po drugiej stronie. O ile wyrażenie Harry Potter to bezwątpienia nawiązanie do tytułów każdej części serii J. K. Rowling, o tyle druga część tytułu jest mi obca. Po drugiej stronie może oznaczać wszystko, jednakże mi najbardziej kojarzy się to z śmiercią i zaświatami. Poza tym skojarzeniem w głowie mam totalną pustkę, ale mam nadzieję, że moje przypuszczenia się nie potwierdzą.
W oczy rzuca się gadżet z listą piosenek zamieszczony na górnym pasku, które stanowią tło dla czytanej historii. Kto chce – posłucha, kto nie – nie musi. Dodatkowo zauważyłam czerwoną strzałkę po prawej stronie, podczas czytania rozdziałów. Po kliknięciu automatycznie przenosi nas „do góry”. Super! Wcześniej nigdy się z czymś takim nie spotkałam, a jest to bardzo pomocne.
Całość jest na pewno na plus i zasługuje na maksymalną liczbę punktów, choć przeraża mnie odrobinę pokaźna liczba rozdziałów.

Grafika (22,5/23)

Szablon to po prostu majstersztyk. Ładnie się prezentuje, a dodatkowo jest skonstruowany w taki sposób, aby ułatwić czytanie. Wszystko wygląda estetycznie i przejrzyście, nie ma do czego się przyczepić, nawet jeżeli by się chciało.
Na nagłówku zauważam trzy postacie z serii Harry’ego Pottera, które od razu narzucają mi, iż będzie to opowiadanie fanfiction na podstawie książek pani Rowling. Za każdym razem gdy wyświetlam bloga, nie mogę oderwać oczu od grafiki. Jest dokładna, a obrazki są dobrze skomponowane. Czarodzieje rzucający zaklęcia oraz olbrzymy niszczące zamek są wyżej, po lewej od Voldemorta, Malfoya i Pottera, a pod nimi płonący Hogwart – takie ułożenie daje świetny efekt i przyciąga uwagę. Podoba mi się też napis na nagłówku: „Z zaufaniem, jak z ostrzem. Można się skaleczyć”, który pozytywnie nastraja mnie do opowieści, gdyż lubię tajemnicze, intrygujące sentencje.
Do ciekawych dodatków można zaliczyć, tak jak wyżej wspomniałam play listę oraz zmieniony kursor myszki na ekranie, który, na szczęście, nie przeszkadza w czytaniu. Wygląda bardzo podobnie, a jednak odróżnia się od tej zwykłej.
Czcionka jest czytelna, zarówno pod względem wielkości i koloru, a co najważniejsze – polskie znaki nie są zapisane odmiennie do reszty tekstu (oprócz tytułu posta, bo tam „ł” jest zapisane inaczej). Dodatkowo ważniejsze wiadomości są wyróżnione innym kolorem, co ułatwia ich odnalezienie.
Po ujrzeniu tak wielu gadżetów mogłoby się wydawać, że witryna jest przepełniona tymi dodatkami, jednak tutaj wszystko jest uporządkowane w taki sposób, iż duży zbiór informacji jest harmonijnie skumulowany.
Po tak przyjemnym rozdaniu punktów czas przejść do treści.

Treść (81/92)

Fabuła/Akcja (24/28)

Cała historia zaczęła się intrygującym, według mnie, prologiem. Kolejne rozdziały pozostawały spójne i nie występowały niezgodności w fabule, lecz zarysowywały się pierwsze wątki poboczne i ten najważniejszy, czyli główny. Jedyne, czego mogę się uczepić to zmiana przydziału – wydaje mi się, że nie jest to możliwe, gdyż to Tiara wybiera dom, do którego powinien należeć uczeń. Szanse na zmianę domu są raczej znikome.
Autorka w pierwszych dziesięciu rozdziałach skupiła się bardziej na rozjaśnieniu relacji pomiędzy bohaterami, co nie jest takim złym pomysłem, bo zachodzą duże zmiany, jeżeli chodzi o nastawienie Malfoya do Weasleyów, Harry’ego i Hermiony. Później rozpoczynają się intrygi i tajemnice, które podsycają ciekawość czytelnika.
Dużym plusem jest to, iż opowieść przedstawia także zwykłe życie Hogwartczyków, koncentruje się na tle akcji, a nie na samym rozwinięciu głównego wątku. Pomimo tego historia nie „ciągnie” się jak krówka ciągutka i „trzyma” równe tempo.
Ogółem treść odpowiada tematyce bloga, a tytuł rzeczywiście nawiązuje do opowiadania (dla niecierpliwych – chodzi o drugą stronę barykady). Autorka przedstawia ciekawy punkt widzenia, będący jednym z niewielu blogów kategorii „co by było gdyby”. Mi osobiście pomysł bardzo się spodobał, chociaż nie przepadam za homoseksualizmem, który niestety (a dla niektórych może stety) występuje w publikowanej historii.
Pozytywnie zaskoczona byłabym, jeżeli nie pojawiłby się bal, który przewija się niemalże wszędzie w fanfiction potterowskim, jednak tutaj został przedstawiony lakonicznie, jeśli chodzi o same tańce, dlatego mogę przymknąć na niego oko.

Świat przedstawiony (16/20)

Niewielu bohaterów przypadło mi do gustu, bo zaszło w nich sporo zmian, które niekoniecznie dobrze wpływają na opowiadanie.
Głównymi postaciami są Harry Potter i Draco Malfoy. Nie będę ukrywać, iż to oni są wcześniej wspomnianymi gejami. Oboje odbiegają od swoich książkowych oryginałów. Draco raz jest uprzejmy i szarmancki, raz grozi przyjaciółce, a kolejny raz jej pomaga, ale wydaje mi się, że robi to tylko z litości. Natomiast dla Harry’ego zemsta staje się ważną wartością i staje się on bezwzględny (chodzi mi tu dokładnie o sytuację z Dursleyami), co wydaje mi się nie do przyjęcia, choc może to wynikać z tego, iż rzadko występuje on w opowiadaniach jako czarny charakter.
Oprócz tego mam wrażenie, że zabijanie przychodzi im obojętnie, co wydaje mi się dziwne, bo na każdym młodym człowieku czyjaś śmierć – a szczególnie ta spowodowana przez owego młodzieńca – odbija się na jego późniejszym zachowaniu. Mimo tych kilku niedociągnięć postacie są całkiem ciekawie wykreowane.
Jedną z ważniejszych bohaterek jest Hermiona Granger, która nadal jest najlepszą uczennicą, aczkolwiek połowę swojego czasu przeznacza na niespełnioną miłość, jednak wkrótce pożytkuje go na nowe uczucie do innego chłopaka. Dodatkowo odgrywa dużą rolę w pewnym planie, do którego nadal nie jestem przekonana. Hermiona jest szlamą, więc wątpliwe jest przekonanie o jej pokrewieństwie z założycielem domu. Poza tym jestem przekonana, że Granger wolałaby zginąć, niż ulec groźbom i dobrowolnie się poddać.
Równie ważny jest Ron Weasley, który tutaj jest moją ulubioną postacią. Chłopak jest niedoceniany w wielu opowiadaniach i zwykle stawiany w najgorszym świetle. W tej historii jest podobnie, ale tutaj Ron jest przedstawiony jako nastolatek, który doszukuje się dziury w całym, chce odnaleźć prawdę i przekonać innych do swoich racji, jednak większość osób bagatelizuje jego obawy. To chyba jedyny bohater, który naprawdę mi się spodobał.
Oprócz wyżej wspomnianych powinni pojawić się także Lord Voldemort, Bellatrix Riddle oraz Severus Snape. Pierwsza dwójka to małżeństwo. Tom w większość przypomina siebie, a jego małżonka po narodzinach syna wraca do sił i… też staje się dawną sobą, więc nie mam nic do dodania. Natomiast Severus, cóż, z nim wiąże się inna sytuacja sprzed lat, która bardzo przypadła mi do gustu, bo gdyby się nad tym zastanowić, to dużej niezgodności z kanonem nie ma – w tamtym czasie nie było tam nikogo oprócz Voldemorta. Interesują mnie również jego relacje z Hermioną, które odrobinę mnie dziwią po tym, co miało miejsce w czasie Świąt Bożego Narodzenia.
Jeżeli wspomniałam o Voldemorcie, nie można przeoczyć Albusa Dumbledore’a, który jest zamieszany w całą sprawę z Harrym, jednak rzadko kiedy pojawia się w opowiadaniu bezpośrednio. Zwykle jest tylko wspominany.
Ciekawymi postaciami są również Ginny Weasley, Fred Weasley, Blaise Zabini oraz Teodor Nott (mój ulubiony bohater zaraz po Ronie), którzy jako przyjaciele Draco, Harry’ego i Hermiony razem z nimi wplątują się w niecodzienne kłopoty.
Czas akcji jest wyraźnie zarysowany – opowiadanie zaczyna się pod koniec wakacji przed szóstym rokiem Harry’ego w Hogwarcie, a końca na razie nie widać. Wszystko biegnie swoim tokiem i uważam, że tempo, które narzuciła autorka pozwala skupić się nie tylko na głównym wątku, o czym wspomniałam już wcześniej.
Opisy miejsc, sytuacji i bohaterów są jak najbardziej w porządku, nie za długie, nie za krótkie; przy czytaniu nie ma problemów z wyobrażeniem sobie wyglądu postaci czy miejsca, w którym się ona znajdują.

Styl/Dialogi (35/37)

Muszę przyznać, że autorka ma naprawdę dobry pomysł na opowiadanie i umiejętnie go realizuje, co rusz zaskakując czytelników nowymi zwrotami akcji, choć czasem zdarzają się i takie sytuacje, które są do przewidzenia.
Od samego początku „wciągnęłam” się w wir wydarzeń mających miejsce w opowieści i czytałam rozdziały za rozdziałami, bo były one zakańczane w momentach, które trzymały w napięciu. Autorka wiedziała, jak wykręcić się od szybkiego rozwiązania ciekawego wątku i rozpoczynała notkę inną sytuacją, co jest dobrym zabiegiem.
Styl pisania najlepiej się zaprezentował w ostatnich dwóch rozdziałach i prologu – osobiście uważam, że to on zawsze wypada efektowniej na tle pozostałych rozdziałów, bo najdłużej się nad nimi pracuje, zanim zostanie opublikowany. Słownictwo jest bogate i od prologu poczułam, że przeczytana historia nie będzie zmarnowanym czasem. Tekst jest zrozumiały i nie trzeba posiłkować się żadnym zakurzonym słownikiem stojącym na półce w pokoju.
Dialogów pojawia się bardzo wiele. Rozmowy bohaterów są ciekawe i – wyraźnie, choć naturalnie – ujawniają relacje pomiędzy poszczególnymi postaciami, ich odnoszenie się do siebie, stosunek.
Narracja trzecioosobowa jest jak najbardziej odpowiednia do treści, gdyż opowiadanie jest pisane z perspektywy różnych bohaterów, dlatego gdyby zastosowano tu pierwszoosobową, wypadłoby to niekorzystnie.
Tak jak wspominałam już wcześniej, całą historię czytało się bardzo przyjemnie, bez problemów.

Oryginalność (6/7)

W jednej zakładce jest wyraźnie napisane, iż opowieść nie jest zgodna z oryginalną serią i rzeczywiście historia posiada wiele odstępstw od książek. Początkowo nie sprawiało mi to problemów, bo szybko odnalazłam się w ukazywanej przez autorkę rzeczywistości, jednak z czasem zmiany pojawiały się nie tylko w kanonie, ale też w charakterach postaci, co przestało mi się tak bardzo podobać. Mimo wszystko ciekawi mnie przewodni wątek opowiadania, który nie występuje w powieściach Rowling, a tutaj został przedstawiony w interesujący sposób i, co najważniejsze, nie wyjaśnił się po kilkunastu rozdziałach, lecz dalej się rozwija.

Poprawność (17,5/50)

Sporadycznie pojawiają się literówki, które irytują, jednak nie trzeba się długo domyślać, o co chodzi. Z interpunkcją jest dużo więcej problemów. Na początku było jeszcze dobrze, później zaczęło się pojawiać coraz więcej błędnie postawionych przecinków. Warto skorzystać z tej strony. Sporo tam reguł, ale dla chcącego nic trudnego.
Po punktacji widać, że aż tak wiele do zarzucenia nie ma, aczkolwiek lepiej przeczytać drugi raz rozdział, zanim się go opublikuje. Każdy jest człowiekiem i może mu coś umknąć, ale warto poświęcić chwilkę na sprawdzenie, które naprawdę nie zajmie dużo czasu, a poprawi jakość odbieranego przez czytelników tekstu, chociaż z tego co zdążyłam zauważyć, to autorka poprosiła betę o poprawienie wszystkich rozdziałów, więc wkrótce błędy powinny zniknąć.

Ortografia (11/15)

Prolog
„Człowiek, nie człowiek, który wzbudzał taki strach wśród ludzi nosił proste imię.” = Nie z rzeczownikami piszemy łącznie.
„Nie było by w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że parał się czarną magią.” = Byłoby piszemy łącznie, gdyż partykułę –by z czasownikami osobowymi pisze się razem (np.: byłaby, kłamałbym) w przeciwieństwie do tych nieosobowych (np.: warto by, trzeba by).
Blado szary odcień skóry zdawał się być kolorem truposza (…)” = Bladoszary piszemy łącznie, ponieważ przymiotniki złożone z członów nierównorzędnych znaczeniowo, tzn. takich, w których główne znaczenie zawarte jest w członie drugim, natomiast człon pierwszy określa bliżej to znaczenie, pisze się razem.

Rozdział 50.
„Nie wiem, gdzie szukał bym pomsty, gdyby coś się stało tym młodzieńcom.” = Szukałbym piszemy łącznie – reguła przy drugim błędzie w ortografii.

Interpunkcja (0/10)

Prolog
„Człowiek, nie człowiek, który wzbudzał taki strach wśród ludzi, nosił proste imię.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia (wtrącenie/zdanie podrzędne od zdania nadrzędnego).
„Ile razy ci powtarzałem, chłopcze, byś ten oficjalny ton zachował na spotkania z resztą śmierciożerców, gdy jesteśmy sami, tworzymy rodzinę.” = Radziłabym podzielić tę wypowiedź na dwa zdania. Po śmierciożerców napisać znak zapytania, a od gdy rozpocząć nowe zdanie. Dodatkowo zabrakło przecinka w zdaniu podrzędnym.
„Malfoy – dumny czarodziej czystej krwi, pochodzący ze szlacheckiej rodziny –od miesiąca był sierotą.” = Brak spacji pomiędzy drugim myślnikiem oraz słowem od.
„No ale cóż, nie będę, jak Narcyza, mieszał się w twoje życie.” = Zarówno przed, jak i po wtrąceniu stawiamy przecinek, rozdzielając je od zdania nadrzędnego.

Rozdział 1.
„Wśród rudych czupryn można było dostrzec Hermionę Granger, o kręconych brązowych włosach, oraz Harry’ego Potter, z niesforną czarną strzechą na głowie.” = Brak przecinka. Jeżeli zaczynamy wtrącenie w środku zdania, trzeba je rozdzielić obustronnie.
„Tylko Harry, co i rusz zerkał na prawo i lewo, wpatrując się w tłum.” = Niepotrzebny przecinek.
„Aż w końcu, nie mogąc wytrzymać napięcia, wybuchnęli gromkim śmiechem, wpadając sobie w ramiona.” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.

Rozdział 50.
„Winny jest ten, co do tego dopuścił. Jednak gdyby szukać głębiej, oskarżyłbym o to tych dwóch, pożal się, bohaterów, myślących, że uda im się zbiec z lochów pełnych Śmierciożerców.” = Brak przecinków przy wtrąceniu.
„Twierdzisz, że ci, co mieli ponieść karę, już ją otrzymali?” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„Więc dlaczego nie mogłem skazać parszywego Blacka na taką śmierć, jaką mu wyśniłem.” = Jak wyżej.
„Dlaczego Lupin, nie siedzi teraz w celi, przymierając głodem, czekając, aż rzucę mu na pożarcie niewinne mugolskie stworzenie.” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.
„Widział, jak jego gniew maleje, ustępując miejsca frustracji.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia w zdaniu.
„Nie musiał tam być, a jednak był tam, stał z ubocza gotowy zobaczyć, jak Black łapie ostatni oddech w życiu.” = Jak wyżej.
„Gdyby każdy był przygotowany na niecodzienne sytuacje, jak ty, przyjacielu, taki incydent jaki zgotowano nam dzisiaj, nie miałby miejsca.” = Brak przecinka.
„Naprężała się tyle, ile była w stanie, by ogrzać zmęczone zimą gałązki.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„Jedna szła ramie w ramię, popychając się żartobliwie od czasu do czasu, a druga podążała za nimi, trzymając się za ręce.” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.
„Harry pobił się z Nottem, bo obraził Draco, na co ten, gdy zauważył, jak Nott przywalił Harry’emu w twarz, wściekł się i rzucił się mu na plecy.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„Fred skwaszony oglądał, jak sylweta jego dziewczyny staje się coraz mniejsza, gdy pędziła niczym na złamanie karku w stronę zamku.” = Jak wyżej.
„Fred spojrzał na rozmówcę z iście szczerym uśmiechem, na co Blaise tylko prychnął, kręcąc z niedowierzania głową.” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.
„Gdy otworzyła oczy zobaczyła, że była w objęciach zdezorientowanego Teodora Notta, zaś z prawej obejmował ją Draco Malfoy, tylko Harry stał po lewej, patrząc na nich bez wyrazu.” = Jak wyżej.
„I dlaczego wyglądasz, jakby zabrano ci ulubiona zabawkę?” = Brak przecinka.

Rozdział 51, cz.1
„Owszem, Harry był przygaszony i markotny przez pierwsze parę dni, często znikał na całe noce, tak by nikt nie widział, jak opłakiwał śmierć chrzestnego, ale z czasem było coraz lepiej.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„– No co? Draco – zaczął, widząc politowanie w stalowo-niebieskich oczach – chyba nie zniżył byś się do tego, by karmić ta kreaturę?” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.
„Gdy historia magii dobiegła końca, a szóstoroczni uczniowie Hufflepuffu oraz Slytherinu zaczęli opuszczać klasę, nikt się nie spodziewał, że naprzeciw drzwi, w nonszalanckiej pozycji, z rękoma założonymi na piersi, błądząc surowym spojrzeniem po twarzach nastolatków, będzie stał Severus Snape.” = Jak wyżej.
„Na moje nieszczęście, moim obowiązkiem jest dopilnowanie, byście sobie nic nie zrobili.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„Spytaj Dumbledore’a, jak tak bardzo łakniesz tej wiedzy.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.

Rozdział 51, cz. 2
„Stanąwszy przy futrynie, zaczął przeczesywać tłum w poszukiwaniu tej konkretnej osoby.” = Brak przecinka.
„Gdy zobaczyła, z kim miała do czynienia, zmarszczyła srogo brwi ora zacisnęła usta, tak, że z pełnych różowych warg pozostała cienka blada kreseczka.” = Brak przecinków przy wtrąceniu.
„Usłyszał, jak Ginny warczała i prychała na Blaise’a, zupełnie jakby była jakimś wściekłym kotem.” = Brak przecinka rozdzielającego dwa orzeczenia.
„Profesor spojrzała po klasie, obserwując, jak uczniowie wykonują jej polecenia.” = Brak przecinka rozdzielającego zdanie nadrzędne od podrzędnego, wyrażonego równoważnikiem imiesłowowym.
„Może profesor Snape powinien wiedzieć, jacy radośni chodzą jego podopieczni?” = Jak wyżej.

Inne błędy (2,5/15)

Prolog
„Ściany miały kolor ciemniej zieleni (…)” = Literówka – zamiast ciemniej powinno być ciemnej.
„Okryta w mrokiem postać wstała z fotela i ze szpetnym uśmiechem na warzy podeszła do stojącego dumnie nastolatka.” = Literówka – zabrakło t.

Rozdział 1.
„Wśród rudych czupryn można było dostrzec Hermionę Granger, o kręconych brązowych włosach oraz Harry’ego Potter, z niesforną czarną strzechą na głowie.” = Błędna odmiana nazwisk angielskich (odmiana ta występuje tylko w rodzaju męskim; w rodzaju żeńskim nic się nie zmienia). Harry Potter – Harry’ego Pottera.
„Tylko Harry, co i rusz zerkał na prawo i lewo, wpatrując się w tłum.” = Literówka – zbędne i.
„Hermiona rzuciła się Malfoyowi.” = Błędna odmiana nazwisk angielskich – apostrof umieszczany jest przy nazwiskach kończących się na –e. Dodatkowo trudno zrozumieć, o co chodzi w tym zdaniu. Mam wrażenie, że zabrakło w nim wyrażenia w ramiona.

Rozdział 50.
„Jedna szła ramie w ramię, popychając się żartobliwie od czasu do czasu, a druga podążała za nimi trzymając się za ręce.” = Literówka – zamiast ramie powinno być ramię.
„(…) trajkotała Gonny z przejęciem.” = Literówka – zamiast Gonny powinno być Ginny.
„Fred skwaszony oglądał jak sylweta jego dziewczyny staje się coraz mniejsza, gdy pędziła niczym na złamanie karku w stronę zamku.” = Raczej sylwetka.
„I dlaczego wyglądasz jakby zabrano ci ulubiona zabawkę?” = Literówka – zamiast ulubiona powinno być ulubioną.

Rozdział 51, cz.1
„Gdy zdolna Gryfonka krzyżowała spojrzenia z McGonagall podczas zajęć, czy Dumbledorem, gdy to przechadzał się po szkolnych korytarzach, widziała w ich twarzach i sposobie patrzenia, jawne potwierdzenie tego, ze stało się coś niedobrego.” Literówka – zamiast ze powinno być że.
„Widzę rekcje na niektórych twarzach, które przeczą temu, co zakładałam.” = Raczej reakcje.
„Na nieszczęście Notta tych pierwszych było zdecydowanie więcej.” = Błędna odmiana nazwisk, wspominałam o tym wyżej.
„Malfoy nie miał zamiaru ryzykować, że gdy powie o planach swego sadystycznego wuja, ten rzuci się do wieży, gdzie mieścił się gabinet Dropsa i zacznie wymachiwać różdżką, ciskając zaklęcia na wszystkie cztery strony świata, przy jego szczęściu, za pewnie, nawet nie godząc ciała starego czarodzieja.” = Literówka – zbędne i.
„– No co? Draco – zaczął widząc politowanie w stalowo-niebieskich oczach – chyba nie zniżył byś się do tego, by karmić ta kreaturę?” = Błędna odmiana zaimka – zamiast ta (a raczej ) powinno być .
„Po chwili Hermiona odwróciła się, rzuciła Ślizgonom chłodne spojrzenie, pociągnęła Weasleya za rękaw (…)” = Błędna odmiana nazwisk angielskich.
„Ich entuzjazm związany z tym przedmiotem nawet nie ostygł, gdy to rok wcześniej tych zajęć nauczała nieobliczalna Dolores Umbrige.” = Dolores Umbridge.
„Tego być chciał?” = Byś.
„By zrobił wielkie przedstawienie, pod którym podpisałby się imieniem i nazwiskiem, tak, aby każdy czarodziej w tym cyrku, zwanym szkołą, czyli nasz potencjalny sojusznik w nadchodzącej wonie, wyparłby się Pottera i uciekał przed nim, gdzie pieprz rośnie?” = Wojnie.

Rozdział 51, cz. 2
„Czarnowłosy Ślizgon szedł miarowym, dość szybkim krokiem, starając się jak najprędzej dostać do Wielkiej Sali w celu odszukania Giny.” = Ginny.
„Nie widział jej twarzy – dyskutowała zapamiętale z najmniej rozgarniętym Weasleyem.” = Błędna odmiana nazwiska angielskich.
„Gdy zobaczyła z kim miała do czynienia zmarszczyła srogo brwi ora zacisnęła usta, tak, że z pełnych różowych warg pozostała cienka blada kreseczka.” = Oraz.
„Ginny stałą z rozdziawioną buzią, nie mając pojęcia, co powiedzieć, zaś Nott zdążył już ją wyminąć (…)” = Stała.
„Jeśli coś tyczyło się Pansy, to takie zachowanie nie wzbudziłoby u Nott’a zdziwienia, gdyż miała lepkie rączki, gdy chodziło o płeć przeciwną.” = Błędna odmiana nazwisk.
„Tak jak myślał, McGonagall zostawiała otwartą salę, by uczniowie mogli wejść podczas przerwy i zając swoje miejsca.” = Zająć.
„To, że zamiast szukać teorii spiskowych, najzwyczajniej w świecie powonienie ją przeprosić.” = Raczej powinieneś.

Dodatki (13/15)

Na blogu znajduje się dziewięć dodatkowych zakładek:
– „Start” – strona główna;
– „O mnie” – podstrona z informacjami o autorce, jej życiu prywatnym i charakterze. W niej odnajdziemy również odnośniki do pozostałych czterech blogów Patrycji oraz jej adres e-mail i numer gg;
– „Opowiadanie” – bardzo przydatna zakładka z opisem fabuły publikowanej historii, wiadomościami na temat czasu i miejsca akcji, kategorii i parringach, jakie będą się przejawiać w opowiadaniu, a także informacjami o pochodzeniu szablonu, favikony, cytatów na nagłówku oraz belce. Ponadto są tam dokładnie opisane: tytuł bloga, nick autorki i link do podstrony bety;
– „Bohaterowie” – zbiór zdjęć ważnych bohaterów w oryginalnych ramkach wraz z imionami i nazwiskami oraz krótkimi cytatami danych postaci z opowiadania;
–  „Rozdziały” – zbawienna zakładka z ładnym obrazkiem herbu z wężem (na pewno nie jest to godło Slytherinu) oraz spisem notek, dzięki której wszystko jest ładnie uporządkowane;
– „Filmy” – trzy zwiastuny niektórych rozdziałów, które wykonała sama autorka. Moim skromnym zdaniem prezentują się naprawdę dobrze, chociaż nie wiem, czy powinnam się wypowiadać na temat wykonania, bo w tych sprawach jestem zielona;
– „Linki” – poukładane odnośniki do ocenialni oraz katalogów (w tym do ISu), a także linki do stron na facebooku o tematyce potterowskiej. Większość działa bez zarzutu, pomijając Katalog Opowiadań Potterowskich, który został usunięty, witrynę Od zmierzchu, do bloga, której adres jest dostępny do zarejestrowania, a także fanpage Saga to nie herbata, saga to Harry Potter, którego nie znaleziono.
– „Spam” – każdy wie, o co chodzi.
Oprócz tego są także gadżety umieszczone w prawej kolumnie:
– „Sowia Poczta” – najświeższe wiadomości od autorki, które są regularnie aktualizowane, a najważniejsze z nich są wyróżnione zieloną czcionką;
– „Numerologia” – pokaźna liczba wyświetleń bloga;
– „Czytam” – prywatna lista blogów, którymi interesuje się autorka;
– „Archiwum bloga” – opisany miesiącami, co uniemożliwia zauważenie postów, które nie są kolejnymi rozdziałami historii (rozdziałów dotychczas pojawiło się 51 plus prolog – w czym dwa są podzielone na dwie części – razem 54, a ogółem notek jest 69).
– „Prorok Codzienny” – lista obserwatorów bloga, która znajduje się pod postami.
Najlepiej na tle pozostałych wypada strona „O mnie” – autorka świetnie opisała samą siebie, pomimo że przedstawiła głównie, czasem przydatne, choć częściej szkodliwe, wady. Według mnie całość wyszła naprawdę ciekawie.

Punkty od oceniającej (3,5/5)

Pewne jest, że od pierwszego rozdziału wiele się zmieniło w Twoim stylu pisania, na lepsze oczywiście. Bardziej skupiasz się na opisach, w które bogate jest całe opowiadanie, dzięki czemu łatwiej wyobrażać sobie przedstawiane osoby, sytuacje, emocje.
Co do błędów to naprawdę nie wiem, jak to jest możliwe, że na początku było ich znacznie mniej niż przy ostatnio dodanych rozdziałach – szczególnie jeśli chodzi o interpunkcję. Warto popracować nad nią i przejrzeć, kiedy stawia się przecinki, a kiedy nie, bo czasem utrudniają one czytanie.
Jak wspominałam już wcześniej, nie przepadam za związkami homoseksualnymi, ale tutaj nie było wielu scen typowo romantycznych, za co bardzo dziękuję. Ta ograniczona ilość wypadła naprawdę dobrze. I bohaterowie, którzy zachowują się trochę inaczej niż zwykle – cóż, opowieść jest niekanoniczna, więc to niby coś wyjaśnia… Żeby nie wspominać zbyt wiele o minusach, muszę wtrącić, że w niektórych postaciach z biegiem czasu nastąpiła pewna zmiana po przeżytych wydarzeniach. Stali się bardziej odporni, rozważni – widać, że dorastają na naszych oczach (Boże, jak to dziwnie brzmi, kiedy piszę o fikcyjnych bohaterach w ten sposób).
Oprócz tych kilku niedogodności historię warto przeczytać i polecam ją wszystkim – a szczególnie tym, którzy lubią sobie „gdybać”. Jest to jedne z lepszych fanfiction potterowskich (głównie pod względem rozbudowanej fabuły), jakie miałam okazję czytać. Ja na pewno pozostanę tam na dłużej.

Punkty w sumie: 161,5/209 pkt.

Ocena: Dobry (ok. 77%)

2 komentarze:

  1. Dziękuję za ocenę. Bardzo mi się podoba, że nie zrobiłaś z niej streszczenie i jeśli to był Twój pierwszy tekst takiego typu, to ja śmiało mówię głośno, że MASZ ZOSTAĆ NA ISie! :D
    A teraz poważnie - podeszłaś super do tematu, jest to według mnie jedna z rzetelniejszych ocen mojego potterowskiego bloga. Skupiłaś się na treści, bohaterach, dialogach i wyciągnęłaś własne wnioski oraz dałaś mi pochwały bądź nagany (które biorę na klatę).

    Co do poprawności oraz zachowania niektórych postaci, w tym dwójki głównych, pracuje nad tym z moją nową betą, która jest wymagająca i na dobrą sprawę przerabiamy cały tekst, by miał ręce i nogi. Na razie jesteśmy na 20 rozdziale, ale mam nadzieję, że pójdzie to nam zdecydowanie szybciej, no i wtedy z chęcią zapraszam na ponowną lekturę ;)

    Co do obietnicy, że zostaniesz na dłużej, to trzymam za słowo.

    Jeszcze raz dziękuję za ocenę, a pochwały odnoście szablonu mocno mnie połechtały (własna robota).

    Pozdrawiam i życzę dalszej owocnej pracy na ISie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć (czytać), bo początkowo nie byłam przekonana do tej oceny. To druga, dokładniej mówiąc. xD
      Życzę powodzenia przy poprawianiu, bo z własnego doświadczenia wiem, że czasem pochłania to nawet więcej energii niż samo pisanie.
      Gdy tylko ukaże się kolejny rozdział, na pewno wpadnę. ;)
      Szablon naprawdę jest cudowny, grzechem byłoby nie wspomnieć o nim pozytywnie. :)
      Ell

      Usuń

Poprzednie Notki